Link do fanpage "Tradycyjna Polska Wieś" Proszowickiej Fundacji im. Franciszka Śmiecha
Link do kanału na youtube Prezesa Gospodarza "Tradycyjnej Polskiej Wsi" Fundacji im. Franciszka Śmiecha, Stanisław Śmiecha

Kontakt z nami

Statut fundacji

Aktualności

Stanisław i Katarzyna Śmiechowie

A.D 2020

Informacje finansowe

Chcę pomóc

 

"TRADYCYJNA

POLSKA WIEŚ"

Fundacja im. Franciszka Śmiecha

 

 

KRS: 0000889765

 

NIP: 5681627581

 

REGON: 388448820

 

Numer Konta: 58 1020 3453 0000 8502 0324 6170

Targowisko miejskie w Pułtusku

 

„Miarą skarbu jest jego wartość w potrzebie.”

Jodi Picoult, Z innej bajki

 

 

Niedziela, niedziela... a z nią targ! Uwielbiamy takie miejsca jak to. Gwarno, tłoczno, mnóstwo zwierząt, warzyw, owoców i kwiatów! Zawsze można znaleźć coś ciekawego, w dobrej cenie... no i można się targować!

 

Jak podaje Wikipedia, pierwszy zapis zawierający dzisiejszą polską pisownię wyrazu „targowe” nadmieniający o targach w Polsce znajduje się w dokumencie z 1065 roku. Prawo urządzania targów należało do najważniejszych przywilejów miejskich. Targowisko znajdowało się w każdym mieście, a prawo średniowieczne zezwalało by było ono dostępne dla każdego.

 

Tradycja miejskich targowisk, bazarków, placów targowych przetrwała do dziś. To idealne miejsca, w których każdy znajdzie coś dla siebie.

 

My tym razem wybraliśmy się na targ w określonym celu – ogórki! Moje pierwsze doświadczenie okazało się ogromną porażką. Nie z mojej winy - czy może raczej nie do końca z mojej winy. Przepis, który posiadam w domowej biblioteczce pokierował mnie, by użyć stanowczo za mało soli. Ogórki skwaśniały, ale smakowały bardziej, jak cytryna niż kiszony ogórek, no i zaczęły mięknąć. Ale nie zrażając się, postanowiliśmy ponowić próby! Gwar i odgłosy zwierząt od razu dobiegły naszych uszu, gdy tylko przekroczyliśmy bramę. Tradycyjnie, trzeba było zrobić rundkę dookoła, poczynając od sekcji zwierzęcej. Kury, pisklaki, kaczki, indyki, króliki, papugi, gołębie, a nawet paw! Nie wiedziałam, gdzie podziać wzrok. Jednak my przyjechaliśmy po warzywa, więc trzeba było oprzeć się pokusie. Z ciężkim sercem oderwaliśmy się od stoiska z kurczakami gołoszyjek i ruszyliśmy na poszukiwanie ładnych, niedrogich ogórków do kiszenia. Nie zajęło nam dużo czas, aż znaleźliśmy najtańsze i najładniejsze na całym targowisku! I tym razem kiszonki już muszą mi się udać! Nie ma innej opcji!

 

Czy wspominałam Wam, że targ to też ogromny skarbiec, w którym można znaleźć przeróżne cuda? Otóż tym razem takim cudem okazało się stoisko bardzo miłego pana z używanymi książkami! Och, jakże ciężko było się od tego oderwać! Spośród wszystkich tych wspaniałych książek, udało nam się wybrać dwie, które z wielką przyjemnością przytuliliśmy do naszej domowej biblioteczki. Pamiętajcie więc, że takie miejsca istnieją i są naprawdę wspaniałe!

 

 

Pozdrawiam, Kasia.

 

"Na straganie w dzień targowy"

02 sierpnia 2020